| Małopolscy nauczyciele się szkolą |
| piątek, 13 lutego 2009 22:32 |
|
Małopolscy nauczyciele masowo zapisują się na warsztaty, jak radzić sobie z agresją uczniów. - Dla mięczaków, którzy nie reagują na zaczepki ze strony klasy, w dzisiejszej szkole nie ma miejsca - tłumaczą.
"Dyscyplina w klasie", "Jak radzić sobie z trudnymi i prowokacyjnymi zachowaniami uczniów", "Negocjacje w pracy wychowawczej"... - Małopolski Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli ma w swojej ofercie wiele tego typu szkoleń. - Obecnie nie mają konkurencji - mówi Irena Zielińska, kierowniczka działu doskonalenia nauczycieli. Nauczyciele zapisują się na nie masowo. Prócz tego szkoły zapraszają do siebie specjalistów na tak zwane szkolenia rad pedagogicznych. I w tym przypadku - jak informuje Zielińska - temat radzenia sobie z uczniowską agresją jest poza konkurencją. Dyrektorzy szkół nie kryją: to efekt m.in. ostatnich wydarzeń w Rykach (uczniowie szkoły zawodowej znieważali nauczyciela podczas lekcji, tańcząc przed nim, rozbierając się i podstawiając mu nogi pod twarz; sprawa wyszła na jaw dzięki nagranemu przez jednego z nich filmowi). - To normalna reakcja. Chociaż szkoda, że wielu budzi się dopiero teraz - mówi Irena Pawlik, dyrektorka Gimnazjum nr 4 w Krakowie. Konsultant z ośrodka był już u niej w szkole. Ale Pawlik ma zamiar zaprosić go jeszcze raz, bo - jak mówi - "szkoleń nigdy za wiele". Prócz tego dyrektorka wysłała kilku swoich nauczycieli na warsztaty do ODN. - Samo uczestnictwo w nich nie zbuduje autorytetu nauczyciela, może on jednak znaleźć tam cenne wskazówki, jak go samemu wypracować - mówi. - Sytuacja, do której doszło w Rykach, jest absolutnie niedopuszczalna. I to nie tylko ze strony uczniów, ale również nauczyciela. Ten pan swoim biernym zachowaniem wobec bezczelności uczniów pokazał, że minął się z powołaniem. Nie powinien być nauczycielem. Gdyby miał autorytet, nie doszłoby do takiej sytuacji. O tym, że dla mięczaków w szkole nie ma dziś miejsca, mówi też Małgorzata Kozak-Zasadzki, dyrektorka krakowskiego Gimnazjum nr 45. Dlatego z tematu, jak radzić sobie z agresją, postanowiła przeszkolić wszystkich pedagogów. Gdy jej nauczyciele spotykają się z uczniowską agresją, sprawa od razu trafia na policję, a ta kieruje ją do sądu (prawo do ochrony, jakie mają funkcjonariusze publiczni, prawie dwa lata temu nadał nauczycielom były minister edukacji Roman Giertych). W ubiegłym roku za znieważenie nauczyciela przed sądem stanęło kilku uczniów Gimnazjum nr 45. W tym roku szykują się dwie kolejne sprawy. - Muszą się nauczyć, że nie ma bezczelnego zachowania bez konsekwencji - mówi dyrektorka. Chce, by przede wszystkim to jej nauczyciele zapamiętali ze szkoleń. Ale warsztaty dla nauczycieli to nie koniec. Szkoły coraz częściej proszą ODN, by z tematu agresji młodych ludzi przeszkolił również rodziców. O swoich wychowankach mówią "uczniowie egeneracji". - Zamiast grać w piłkę, po lekcjach siedzą przed komputerem. Gry są tak atrakcyjne, że w porównaniu z nimi każda lekcja jest nudna. A jak jest nudna, to trzeba ją rozruszać - mówi Zielińska. Wie, że nie bez wpływu na agresję uczniów w stosunku do nauczycieli jest ich sytuacja domowa. Wielu rodziców wyjeżdża do pracy za granicę, zostawiając ich pod opieką dalszej rodziny lub nawet samych. Dlatego małopolski ODN nie odmawia, gdy szkoła prosi specjalistów o spotkanie z rodzicami uczniów. MODN nie prowadzi statystyk, ilu nauczycieli przeszkolili jego konsultanci na jednodniowych wyjazdach. Wiadomo natomiast, że na warsztatach o uczniowskiej agresji, organizowanych w ośrodku od września, przeszkolonych zostało 796 osób. Tylko w styczniu ukończyło je kolejnych 120 nauczycieli. Ilu szkoli się obecnie? Ośrodek podaje jedynie, że chętnych jest bardzo dużo. Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków |