Skocz do zawartości


* * * * *

Edukacyjne obietnice z exposé Premier Ewy Kopacz

Kopacz MEN Augustyn Kluzik-Rostkowska expoze edukacja oświata

Urszula Augustyn - nowa pełnomocniczka Premier Ewy Kopacz w Ministerstwie Edukacji Narodowej ma odpowiadać za realizację obietnic z sejmowego exposé. Pani Premier w swoim programowym wystąpieniu sejmowym złożyła cztery obietnice.
Obietnica Premier Rządu dotycząca “śmieciowego jedzenia” została już zrealizowana w formie ustawy, ale sporo szkół radziło sobie i bez odgórnych zapisów prawnych. Zobowiązanie do odbudowy systemu szkół zawodowych jest daleka od realizacji i pewnie nie uda się jej zrealizować do końca kadencji. Deklaracja odnośnie darmowych podręczników we wszystkich klasach szkół podstawowych i gimnazjów jest tylko czystą konsekwencją decyzji rządu Donalda Tuska. Pozostaje kwestia bezpieczeństwa w szkołach i to właśnie za nią będzie odpowiadała Urszula Augustyn.Jednak obietnica z exposé jest prosta i sprowadza się do inwestycji w monitoring szkolny. Jeśli rola Pani Pełnomocnik będzie się sprowadzała do jej realizacji, nie trzeba było powoływać do tego kolejnego wysokiego urzędnika państwowego.


Bez śmieciowego jedzenia
Swoje exposé Ewa Kopacz wygłosiła w październiku 2014 r. i jeszcze tego samego miesiąca sejm uchwalił pierwszą z obietnic Pani Premier. “Szkoła jest tym miejscem, w którym nasze dzieci spędzają poza domem najwięcej czasu. Szkoła uczy, ale i kształtuje nawyki, także te żywieniowe. Zdrowie i bezpieczeństwo naszych dzieci to inwestycja w przyszłość narodu. Ogromnym problemem, który sygnalizują lekarze i dietetycy, jest problem otyłości wśród najmłodszych. W związku z tym zagrożeniem przyspieszymy wprowadzenie regulacji bezwzględnie likwidujących tzw. śmieciowe jedzenie w szkołach podstawowych, gimnazjach i liceach już od 1 września 2015 roku”.

Stosowny zapis pojawił się w ustawie o bezpieczeństwie żywności i żywienia i został przyjęty przez Sejm niemal jednogłośnie. Już w chwili uchwalenia pojawiły się kontrowersje, na ile rząd może ingerować w prywatne decyzje obywateli. Pojawiły się memy internetowe o ochroniarzach przeszukujących uczniów w poszukiwaniu nielegalnego batonika. Kolejną burzę przewiduję w chwili pojawienia się rozporządzenia ustanawiającego jakie produkty spożywcze mogą, a jakie nie mogą znaleźć się w sprzedaży na terenie szkoły. Inna rzecz, że problem jest w dużej mierze wydumany. Sporo szkół radziło sobie lokalnie wydając stosowne przepisy dotyczące sprzedaży sklepików szkolnych, a czasami wymuszało wręcz na prowadzącym listę dozwolonych artykułów.

Za darmo dla wszystkich
Druga z edukacyjnych obietnic Pani Premier dotyczyła rozwinięcia programu darmowych podręczników. “Pani minister, zwracam się do pani minister edukacji, dziękuję, że potrafiła pani rozwiązać problem, którego przez tyle lat rozwiązać się nie udało. To sprawa drogich podręczników. Trzeba było pani determinacji i talentu, by dać polskim uczniom dobre i darmowe podręczniki. Status materialny nigdy nie może być barierą dla edukacyjnej szansy. Wszyscy jesteśmy równi. Nasze dzieci są równe i mają takie samo prawo do dobrej przyszłości, dobrej edukacji, dobrej pracy. W przyszłym roku będzie bezpłatny podręcznik do drugich i czwartych klas szkół podstawowych i pierwszych klas gimnazjów. Wszystkie klasy szkół podstawowych i gimnazjalnych zaopatrzone zostaną w bezpłatne podręczniki i ćwiczenia do 2017 roku.”

Czy “darmowy” elementarz wprowadzony we wrześniu 2014 r. dla pierwszaków był “dobry”? Moim zdaniem nie i to z wielu powodów. Nie mniej jednak maszyna uruchomiona w kadencji rządu Donalda Tuska ruszyła i trudno będzie ją zatrzymać. Moim zdaniem ten obszar działań Ministerstwa Edukacji Narodowej jest znacznie ważniejszy, niż montowanie kamer w szkołach. Zdecyduje w dużym stopniu o jakości polskiej edukacji na długie lata. A gołym okiem widać tutaj bałagan, niespójność decyzji oraz problemy w komunikacji z rodzicami i nauczycielami. Jeśli widziałbym konieczność powołania spec-urzędnika w MEN - to właśnie tutaj. Ewentualnie w obszarze wprowadzania pięciolatków do szkół. Tam sytuacja wygląda podobnie fatalnie jak z “darmowym elementarzem” albo znacznie gorzej. Jednak w oficjalnej narracji rządowej w tych dwóch obszarach “jest dobrze, a nawet jeszcze lepiej”.

Zawodówki na medal
Obiecując odbudowę szkolnictwa zawodowego Pani Premier ubolewała,. że “w ostatnich latach zbyt mało uwagi poświęcaliśmy poziomowi szkolnictwa zawodowego”. Dlatego składała obietnicę odbudowy tego sektora edukacji. “Szkoły zawodowe dostosowane do potrzeb rynku pracy są gwarancją, że polskiej gospodarce nie zabraknie fachowców. Dlatego jeszcze w tym roku minister edukacji rozpocznie wdrażanie programu odbudowy szkolnictwa zawodowego we współpracy z przedsiębiorcami, dzięki czemu młodzi ludzie będą mogli uzyskać solidne ogólne wykształcenie, konkretne kwalifikacje oraz będzie im łatwiej znaleźć pracę po skończeniu studiów.”

Tutaj są dwie wiadomości. Pierwsza dobra - odsetek gimnazjalistów idących do szkół zawodowych z roku na rok rośnie. Bardziej jednak związane jest to z ich obserwacjami dotyczącymi losów absolwentów szkół wyższych, niż ze świadomymi działaniami ministerstwa.

Zła wiadomość jest taka, że system szkolnictwa zawodowego zburzono dość gruntownie. Odbudowanie go zajmie lata - co widać po efektach starań samorządu Warszawy, próbującego to robić od dłuższego czasu. Na razie na poziomie ogólnopaństwowym niewiele się tu dzieje o do końca tek kadencji parlamentu pewnie niewiele będzie można zdziałać. Łączenie w tym samym wątku inwestowanie w szkolnictwo zawodowe i łatwiejsze znalezienie pracy po studiach ma sens. Na razie dzieje się odwrotnie. Coraz więcej abiturientów w technikach wcale nie podchodzi do matury. Oznacza to, że nie planują studiów ani teraz, ani w najbliższej przyszłości.

Uśmiechnij się do obiektywu
Obietnica dotycząca bezpieczeństwa w szkołach w exposé Pani Premier była bardzo konkretna. “(...) chciałabym, aby samorządy we współpracy z rodzicami mogły decydować o zakresie monitoringu w szkołach. Dofinansujemy ten projekt w wysokości 50 proc. kosztów zakupu instalacji monitoringu. Pozostałe 50 proc. zapewnią samorządy. Chciałabym, aby taki program działał od początku 2016 roku.”

Monitoring w szkołach moim zdaniem jest średnim pomysłem. Udowadniają to dotychczasowe systemy już działające w szkołach - finansowane do tej pory przez rodziców i co bogatsze gminy. Jakość nagrań często uniemożliwia rozpoznawanie twarzy i ma średnią wartość dowodową. Montaż kamer ma jednak tę zaletę, że “odfajkowuje tematy bezpieczeństwa”. W dodatku realizacja wymaga inwestycji przez gminy, które mają problemy ze zbilansowaniem budżetów. Jeśli się nie uda, zawsze rząd może wskazać na nie palcem “chcieliśmy dobrze, ale samorządy się nie wywiązały”.

Może jednak Pani Pełnomocnik Augustyn zajmie się sprawą bezpieczeństwa w szerszym zakresie? Na razie formalnie pracownik szkoły może być pozwany przez rodziców bijących się na przerwie uczniów, których naruszył nietykalność cielesną próbując rozdzielić podopiecznych. Nauczyciel niewiele ma narzędzi dyscyplinujących, które mogłyby przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa. Jeśli MEN nadzorowany w tym obszarze przez Panią Pełnomocnik podejmie sensowne działania aby to zmienić - będzie wypadało im tylko przyklasnąć.


0 Komentarze