W jakich warunkach uczą się dzieci – liczebność klas, liczba zajęć itp.

This topic contains 6 replies, has 5 voices, and was last updated by Zdjęcie profilowe a:1:{i:0;s:6:"Uczeń";} Array 2 miesiące, 3 tygodnie temu.

Viewing 7 posts - 1 through 7 (of 7 total)
  • Author
    Wpisy
  • #68170
    Zdjęcie profilowe Domi
    Domi
    Participant

    To, jakie są efekty nauczania zależy nie tylko od zdolności uczniów i metod nauczycieli. Aby efekty były dobre, muszą być stworzone ku temu odpowiednie warunki. Jak jest w Waszych szkołach?

    #71827
    Zdjęcie profilowe Maja
    Maja
    Participant

    Właśnie – liczebność klas. Mamy obecnie niż demograficzny. Szkoły właściwie rywalizują o to, aby mieć jak najwię™cej uczniów. Ten niż można by konstruktywnie wykorzystać, zmniejszając liczbę™ uczniów w klasach, właściwie bez zmian w budżecie.

     

    Na ten moment zmniejsza się™ liczbę™ klas, ze szkodą dla uczniów, którzy uczą się™ w ponad 30-osobowych klasach. Wymaga się™ od nauczycieli indywidualnego podejścia do potrzeb każdego ucznia. Idea pię™kna, ale nierealna. Nie jest to możliwe, dzieląc 45 minut lekcji na trzydzieścioro uczniów.

     

    Teraz, podczas niżu można by sprawdzić, czy rzeczywiście mniejsza liczba uczniów w klasach wpływa korzystnie na wyniki w nauce. Bez dodatkowych nakładów. Chociaż dla mnie jest to raczej oczywiste. Zamiast tego likwiduje się™ oddziały, a nawet szkoły nie myśląc o tym, że prawdopodobnie znowu nadejdzie wyż. Co wtedy? Bę™dziemy mieli po 45 uczniów w klasie? Bo nie wierzę™, że powstaną nowe szkoły.

    #71828
    Zdjęcie profilowe Agnieszka Szewczyk
    Agnieszka Szewczyk
    Participant

    Z liczebnością w klasach bywa bardzo różnie. Przyznam, że w szkole mojej córki, z tego co wiem, to klasy liczą od 25 do 30 osób. Klasa mojej córki liczy 18 osób, ale to już zupełnie inny powód. 

    Natomiast zgadzam się™, że teraz wszyscy widzą, że mamy niż demograficzny i zamykają szkoły nie patrzząc w przyszłość. 

    Już w tym roku zaobserwowaliśmy problemy w szkołach jak do pierwszysch klas przystapiły dzieci 6 i 7 letnie. Wiele szkół musiało zorganizoważ zaję™cia na dwie zmiany, a chyba nie o to chodziło…??

    #71829
    Zdjęcie profilowe Margo2
    Margo2
    Participant

    Na problem liczebności klas trzeba spojrzeć od dwóch stron – nauczyciela i ucznia. Co ciekawe, obie powinny się™ zgodzić, że działa to na niekorzyść i ucznia – bo się™ mę™czy, ma wię™kszy problem z koncentracją, mniejsze poczucie bezpieczeńtwa – i nauczyciela – bo musi mieć oczy wokół głowy, a bę™dzie rozliczony za każde rozbite kolano.

     

    Kiedyś czytałam, że zawód nauczyciela jest jednym z najbardziej stresujących nie ze wzglę™du na swoją istotę™ – czyli umieję™tność nauczania, ale dlatego, że nauczyciel w trakcie 45 min musi podjąć nieporównywalnie wię™cej decyzji, niż normalny pracownik innej branży. I to nie byle jakich decyzji – wiadomo, jeśli pracownik pocztowy pomyli się™ wydając resztę™, narazi swój zakład pracy na straty. Co ma powiedzieć nauczyciel, na którego lekcji dziecko rozbiło sobie głowę™ i trafiło do szpitala z podejrzeniem wstrząśnię™nia mózgu?

    #71830
    Zdjęcie profilowe Agnieszka Szewczyk
    Agnieszka Szewczyk
    Participant

    Ostatnio znajoma opowiadała, że u niej w szkole uczeń„ się™ zdenerwował i rzucił w drugiego krzesłem. Całe szczꙶcie, że nauczyciel zdążył odsunąć ucznia bo doszłoby do tragedii…. fakt, że stresu nauczyciele mają co niemiara …

    #71831
    Zdjęcie profilowe Margo2
    Margo2
    Participant

    Właśnie – liczebność klas. Mamy obecnie niż demograficzny. Szkoły właściwie rywalizują o to, aby mieć jak najwię™cej uczniów. Ten niż można by konstruktywnie wykorzystać, zmniejszając liczbę™ uczniów w klasach, właściwie bez zmian w budżecie.

     

    Na ten moment zmniejsza się™ liczbę™ klas, ze szkodą dla uczniów, którzy uczą się™ w ponad 30-osobowych klasach. Wymaga się™ od nauczycieli indywidualnego podejścia do potrzeb każdego ucznia. Idea pię™kna, ale nierealna. Nie jest to możliwe, dzieląc 45 minut lekcji na trzydzieścioro uczniów.

     

    Teraz, podczas niżu można by sprawdzić, czy rzeczywiście mniejsza liczba uczniów w klasach wpływa korzystnie na wyniki w nauce. Bez dodatkowych nakładów. Chociaż dla mnie jest to raczej oczywiste. Zamiast tego likwiduje się™ oddziały, a nawet szkoły nie myśląc o tym, że prawdopodobnie znowu nadejdzie wyż. Co wtedy? Bę™dziemy mieli po 45 uczniów w klasie? Bo nie wierzę™, że powstaną nowe szkoły.

     

    Właśnie – liczebność klas. Mamy obecnie niż demograficzny. Szkoły właściwie rywalizują o to, aby mieć jak najwię™cej uczniów. Ten niż można by konstruktywnie wykorzystać, zmniejszając liczbę™ uczniów w klasach, właściwie bez zmian w budżecie.

     

    Na ten moment zmniejsza się™ liczbę™ klas, ze szkodą dla uczniów, którzy uczą się™ w ponad 30-osobowych klasach. Wymaga się™ od nauczycieli indywidualnego podejścia do potrzeb każdego ucznia. Idea pię™kna, ale nierealna. Nie jest to możliwe, dzieląc 45 minut lekcji na trzydzieścioro uczniów.

     

    Teraz, podczas niżu można by sprawdzić, czy rzeczywiście mniejsza liczba uczniów w klasach wpływa korzystnie na wyniki w nauce. Bez dodatkowych nakładów. Chociaż dla mnie jest to raczej oczywiste. Zamiast tego likwiduje się™ oddziały, a nawet szkoły nie myśląc o tym, że prawdopodobnie znowu nadejdzie wyż. Co wtedy? Bę™dziemy mieli po 45 uczniów w klasie? Bo nie wierzę™, że powstaną nowe szkoły.

     

     

    Najlepiej byłoby już teraz przedstawić jakieś badanie na temat wpływu liczby uczniów w klasie na wyniki w nauce. Oczywiście wszyscy wiemy, co mniej wię™cej by z nich wynikało, ale nie zaszkodzi opierać się™ na konkretnych cyfrach.

    Z czego właściwie wynika to zmniejszanie liczby klas? Nie chce mi się™ wierzyć, że dyrekcja szkoły aż do tego stopnia nie dostrzega problemu zbyt dużej liczebności uczniów w klasach.

    #79115
    Zdjęcie profilowe a:1:{i:0;s:6:"Uczeń";}
    Array
    Participant

    Szkoła jest męcząca, trudna i stresująca. Wzrasta przez nią depresja u dzieci. W dodatku gdzieś przeczytałam, że wstawanie do szkoły może być niezdrowe, a nawet niebezpieczne, bo jest za wczesne. Ciężko to wszystko znieść i wytrzymać. Siedzenie na dupie i praca umysłowa, która do łatwych nie należy przez tyle godzin jest naprawdę wyczerpująca. To jest patologia, żeby dzieci się męczyły przez tyle godzin, np. osiem. Nie dość, że dzieci siedzą w szkole tyle czasu, to jeszcze pracę domową moją do odrobienia, naukę na sprawdziany, obowiązki domowe, przygotowanie się do następnych lekcji itp. To naprawdę często ponad siły. I te trudne przedmioty, które ciężko zrozumieć. A gdzie czas wolny i na odpoczynek? Chemia, ta cała nauka o pierwiastkach naprawdę nie przydaje się w życiu. To jest uczenie się bezsensownych rzeczy. Niech się tego uczą chemicy, a nie ludzie, którzy w przyszłości chcą się zajmować całkowicie czymś innym.

Viewing 7 posts - 1 through 7 (of 7 total)

You must be logged in to reply to this topic.