“Radosna Niepodległość” w szkołach albo uśmiechnięta germanizacja

Patriotyzm odmieniany na wszystkie sposoby ma być jedną z idei dominujących w polskich szkołach. W tej sytuacji kluczowe wydaje się pytanie wyartykułowane 200 lat temu przez Juliusza Słowackiego: Szli dalej krzycząc: „Boże! Ojczyzna! Ojczyzna!”. Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka, Spojrzał na te krzyczące i zapytał: „Jaka?”.

Wchodzimy w okres przygotowania do wydarzeń szkolnych, związanych ze Świętem Niepodległości. Dlatego nie zdziwiłem się, widząc informację o konkursie “patriotycznym” ogłoszonym przez nauczycielkę historii mojej F. Ucieszył mnie tytuł – Radosna Niepodległość. Tak, według mnie właśnie o to chodzi, żeby pokazywać dzieciakom, że nie trzeba świętować 11 listopada z marsowymi, jesiennymi minami. Przyklasnąłem także formie konkursu – prezentacja multimedialna. Nie podzielam zdania wielu krytyków, że przygotowywanie slajdów to nic wartościowego. Przeciwnie – uważam, że umiejętność tworzenia i przedstawiania takich prezentacji jest cenna, bo przydaje się w wielu sytuacjach w młodzieńczym i dorosłym życiu. Niestety wczytałem się w zasady konkursu i zaraz potem  mój entuzjazm opadł.
Zasady były jasno określone przez nauczycielkę historii  – jakie slajdy i w którym miejscu mają być umieszczone. I tak kolejno:
slajd 1 z tytułem: Radosna Niepodległość,
slajd 2: scenę związaną z Legionami Polskim we Włoszech/ Mazurkiem Dąbrowskiego,
slajd 3: scenę związaną z Powstaniem Listopadowym/ Warszawianką 1831,
slajd 4: scenę związaną z Powstaniem Styczniowym/ Pieśń strzelców, Ostatni mazur,
slajd 5: scenę związaną z germanizacją/ Rotą M. Konopnickiej.
Kolejne 4 slajdy związane z I wojną światową, J. Piłsudskim.
Ostatni slajd z tytułem: Radosna Niepodległość oraz tekstem:
Listopadowe święto,
niech młodość włada Polską.
Radosna niepodległość
i uśmiechnięta wolność.

Ilustracje do pieśni

Przyznam szczerze, że zamurowało mnie podwójnie. Po pierwsze z powodu dość szczegółowych instrukcji. Zastanawiałem się, gdzie tu miejsce na kreatywność, na inicjatywę dzieci? Skoro mam zmotywować córkę do udziału w konkursie. chciałbym zrobić to jak najskuteczniej. Może warto, aby narysowała ręcznie ilustracje do slajdów? Może tytuły slajdów to tylko  sugestia, a prezentacja może wyglądać zupełnie inaczej?
A co jeśli się mylę i nie o to chodzi w całej idei? Jestem prosty człowiek. Uważam, że zamiast domyślać się czegoś, lepiej sprawdzić. Dlatego zapytałem wprost panią od historii o kryteria oceny prac konkursowych. Otrzymałem informację, że “Najlepsza praca ma zostać zaprezentowana podczas uroczystości szkolnej z okazji Święta Niepodległości. Przygotowuję koncert pieśni patriotycznych i prezentacja ma być tłem do mojego komentarza historycznego i prezentowanych przez uczniów pieśni, które podałam. Liczę na inwencję, pomysłowość, wykorzystanie ciekawych fotografii związanych z wydarzeniami oraz nawiązanie w prezentacji do podanych utworów muzycznych.”
No i wszystko jasne. Skoro tak naprawdę chodzi o atrakcyjną ilustrację do koncertu pieśni, to – rzecz oczywista – tematyka i kolejność slajdów musi  być ustalona odgórnie. W czym jednak w takiej sytuacji może wyrazić się inwencja i pomysłowość? Jedyne, co przychodziło do mej głowy to estetyczny dobór czcionki i sprawne odnajdywanie ikonograficznych motywów poprzez Google.

Uśmiechnięte trupy

Drugi powód mego zamurowania był zdecydowanie bardziej fundamentalny. Abstrahując od formy – znacznie większe moje wątpliwości budzi treść konkursu.
Proponuję mały eksperyment myślowy. Jakie skojarzenie pojawia się w głowach, kiedy słyszymy sformułowanie “radosna niepodległość”? W moich myślach goszczą na przykład uśmiechnięte młode twarze harcerzy budujących biwak. Pojawiają się wspomnienia sukcesów polskich sportowców i Mazurek Dąbrowskiego odgrywany na igrzyskach olimpijskich. Entuzjazm budowniczych portu i miasta w Gdyni. Tłumy wiwatujące na powitanie Paderewskiego na dworcu w Poznaniu. Można by tak w nieskończoność, prawda? Sam ciekaw jestem, jakie skojarzenia pojawiłyby się w głowie mojej córki i innych uczniów naszej szkoły.
No ale, jak już wspomniałem, instrukcje są jasne wskazane. Nie ma wątpliwości, jakie wydarzenia i pieśni, mają dzieciakom kojarzyć się z “Radosną Niepodległością”. Polecam w tym miejscu uważną lekturę słów owych utworów słowno-muzycznych. Przytoczę tylko fragment Warszawianki 1931:
Znałże litość ów morderca,
Który Pragę zalał krwią?
Niechaj krew tę krwią dziś spłaci,
Niech nią zrosi grunt, zły gość!
Nie narzekam na niedobór swojej kreatywności, ale zaprawdę powiadam – zadanie szukania radości w młodzieży idącej na śmierć zdecydowanie mnie przerosło. Ale nic to – opowiedziałem mojej F trochę o tematyce wypełniającej zwartość patriotycznego koncertu.
Potem poprosiłem  ją, aby poszukała radości w wyżej wymienionych zdarzeniach i pieśniach. Przyznam, że ma jedenastoletnie dziewczę skłonność do czarnego humoru. Pojawiły się wizje rysunków uśmiechniętych trupów powieszonych zdrajców. Dzieci wrzesińskich żartujących podczas chłosty. Zesłańców wędrujących w kajdanach na Sybir z radosną pieśnią na ustach.
Przyznam, że wprawdzie były to obrazy dość odległe od prawdy historycznej, ale niewątpliwie łączące prawidłowo radość ze smutnymi zdarzeniami historii Polski. Pytanie, jak na taką realizację założeń zareagowałaby pani od historii.

Między Morzełem, a Smoleńskiem

No dobrze, nie będę już dalej ział sarkazmem i złośliwością. Za tą dosyć groteskową sytuacją z konkursem w szkole F, stoją realne problemy, z którym zderzają się nauczyciele starający krzewić wśród uczniów patriotyzm.
Przede wszystkim jakie wydarzenia i postawy traktować jako punkt odniesienia. Listopadowe święto już kalendarz plasuje między słotą, a mrozem. Na to nakłada się tradycja świętowania “moralnych zwycięstw” czyli faktycznych klęsk broczących krwią tysięcy patriotów. Inna rzecz, że trwająca do dziś formuła akademii rodem sanacyjnej narracji o Piłsudskim jako jedynym ojcu niepodległości średnio ma się do skomplikowanej narracji, w której powinno być miejsce także  na narodowców, ludowców czy konserwatystów.
Drugi kłopot to formuła szkolnej akademii. Naprawdę nie zazdroszczę nauczycielom, którzy chcieliby wykorzystać ten “format”, a chcieliby rzeczywiście świętować radość przy pomocy tzw. piosenek patriotycznych. Nie bardzo jest z czego wybierać, bo w naszych pieśniach narodowych króluje smutek, żal, śmierć krew i ucisk zaborców. Łatwiej np. dobrać repertuar do Apelu Smoleńskiego, niż do radosnego Trzeciego Maja. Wystarczy wczytać się w dostępne scenariusze większości  patriotycznych apeli szkolnych, aby popaść w melancholię. Z drugiej strony nie nastrajają pozytywnie do wychodzenia poza schematy dość nieudane próby niestandardowego świętowania, takie jak czekoladowy Morzeł przed Pałacem Prezydenckim.
Największym zaś wyzwaniem jest znalezienie treści i formy, które będą skutecznie prezentowały patriotyzm dzieciom i młodzieży – niezależnie od tego, czy nauczyciel będzie chciał to robić na smutno czy na wesoło. Młode pokolenia są wyczulone na fałszywe nuty jak mało kto i nie dziwmy się, jeśli w podobnych sytuacjach uciekają w czarny humor.
TataF

Fot: https://pl.wikipedia.org/wiki/Warszawianka_(dramat)#/media/File:Ludwik_Solski.jpg

Komentarze

Komentarze