Kiedy dziecko chce się zabić

„Kluby Samobójców” naprawdę działają w Internecie. To specjalne zamknięte grupy społecznościowe, fora dyskusyjne, czaty dla osób, które chcą odebrać sobie życie lub którym się nie udało. W Polsce rośnie liczba samobójstw wśród dzieci i młodzieży. Co powinno niepokoić w ich zachowaniu i jak w tej sytuacji powinni zachować się rodzice i nauczyciele?

O samobójstwach wśród dzieci i młodzieży opowiada dr Andrzej Gawliński – prawnik, kryminalistyk, autor książki „Namowa lub pomoc w samobójstwie. Aspekty kryminalistyczne i kryminologiczne” (www.namowa.pl) i bloga naukowego www.kryminalistyczny.pl, członek Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego i Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego. Dr Gawliński współpracuje z Wyższą Szkołą Administracji i Biznesu im. E. Kwiatkowskiego w Gdyni, która prowadzi specjalność „kryminologia i kryminalistyka” na kierunku „bezpieczeństwo wewnętrzne”.

Dlaczego kryminalistyka zajmuje się samobójstwami? Przecież samobójstwo to nie przestępstwo. Czy nie jest to bardziej problem psychologiczny czy socjologiczny?

Samobójstwo to problem interdyscyplinarny. Owszem, psychologia czy socjologia, ze względu na samą naturę samobójstw i ich podłoże mają z nimi najwięcej wspólnego, ale dużą rolę odgrywa również kryminalistyka. Szczególnie, kiedy trzeba ustalić, czy w związku ze śmiercią człowieka nie doszło do przestępstwa. Gdy spotykamy się ze śmiercią gwałtowną, czyli taką, która nie jest efektem „wyczerpania” się sił życiowych organizmu człowieka (śmierć naturalna) lub choroby, wystąpić mogą trzy warianty zdarzenia. Zgon spowodowany został przez jakiś czynnik zewnętrzny (np. mechaniczny, cieplny, chemiczny itd.) i możemy go zakwalifikować jako nieszczęśliwy wypadek, zabójstwo lub właśnie – samobójstwo. Mimo że dziś nie karzemy samobójców, to spotykamy się niestety z sytuacjami, kiedy ktoś przyczynia się – w różny sposób – do samobójstwa drugiego człowieka. A to już przestępstwo. Stąd też, występowanie w polskim kodeksie karnym np. art. 151 – namowa lub pomoc w samobójstwie, czy też art. 207§3 – penalizującego zachowanie sprawcy, który doprowadza do samobójstwa swojej ofiary poprzez fizyczne lub psychiczne znęcanie się nad nią.

Jaka jest skala samobójstw osób niepełnoletnich w Polsce? 

Nie ma co ukrywać, Polska należy do czołówki państw europejskich z najwyższą liczbą samobójstw. Wyprzedza nas tylko kilka państw, wszystkie z dawnego bloku wschodniego – Litwa, Łotwa, Węgry, Białoruś, Ukraina i Rosja. Na całym świecie mamy ponad milion samobójczych zgonów każdego roku. Jeżeli zaś chodzi o młodych ludzi, to samobójstwo jest trzecią wiodącą przyczyną śmierci wśród osób w wieku 15-24 lat.
W Polsce najczęściej odbierają sobie życie ludzie w wieku 40-59 lat, ale liczba niepełnoletnich samobójców w naszym kraju też jest stosunkowo wysoka. Jeżeli chodzi o nastolatków, to najczęściej odbierają sobie życie osoby w wieku 15-19 lat. Każdego roku, zgodnie ze Statystyką Komendy Głównej Policji, dochodzi wśród tej grupy wiekowej do ponad 300 prób samobójczych (dla porównania w Niemczech jest to ok. 200 prób). Jeszcze młodsi, ci w przedziale wieku 10-14 lat, to ok. 50 prób samobójczych rocznie. Co niepokojące – statystyka notuje także przypadki samobójstw wśród dzieci poniżej 9 roku życia. Można tu oczywiście dyskutować, w jakim stopniu dzieci te są świadome swojego działania i jak definiują „śmierć”. Niepokojące jest, że liczba samobójstw nieletnich wzrasta. Przy czym, dziewczynki podejmują więcej prób samobójczych, a chłopcy częściej skutecznie odbierają sobie życie.
Do każdej statystyki obrazującej skalę zjawiska samobójstwa trzeba podejść z rezerwą. Mimo że i tak liczby te w naszym kraju nie są optymistyczne, to niestety rzeczywista liczba np. prób samobójczych jest znacznie większa. Wiele przypadków nie jest nigdzie zgłaszanych. Niektórzy szacują, że co roku może dochodzić w Polsce do nawet ok. 6000 prób samobójczych nieletnich.

Jakie są główne powody samobójstw dzieci a jakie młodzieży? Czy można podzielić na jakieś etapy podstawówka/gimnazjum/szkoła ponadgimnazjalna/studia?

Wskazanie konkretnej przyczyny odebrania sobie życia nie zawsze jest możliwe. Niekiedy na samobójstwo składa się wiele czynników. Sytuacja w domu, w szkole, w grupie rówieśniczej. Młodzi ludzie na swój sposób mają podobne problemy i nie dzieliłbym ich na poszczególne etapy edukacji. Oczywiście np. zaburzenia depresyjne częściej występują u młodzieży niż u dzieci, a one także mają wpływ na odebranie sobie życia, ale musimy wziąć pod uwagę również to, że każde dziecko, czy nastolatek ma swoją własną historię, własne przeżycia – i to dlatego podejmuje się tak desperackiego kroku. Mogą to być problemy w szkole, brak akceptacji ze strony otoczenia, kłopoty w domu, nieszczęśliwa miłość. Powodów jest wiele. Czasem do samobójstwa może doprowadzić dokuczanie przez rówieśników, wyśmiewanie, izolowanie w grupie szkolnej, poniżanie. Przypadek 14-letniego Dominika z Bieżunia, który się powiesił w 2015 roku, bo nie mógł już znieść traktowania przez inne dzieci jest tego przykładem. Potrzeba akceptacji ze strony otoczenia, szczególnie tego szkolnego jest dla młodych ludzi bardzo ważna.

Czy istnieją Kluby Samobójców, takie jak w filmie „Sala samobójców”?

Niestety, takie historie zdarzają się również w realnym świecie. Samobójcy wykorzystują Internet w przeróżny sposób. To z niego czerpią podstawową wiedzę „jak krok po kroku odebrać sobie życie”, dowiadują się – czego unikać, aby skutecznie odebrać sobie życie. Ci, którzy przeżyli, wymieniają doświadczenia z innymi i ostrzegają, żeby nie popełniać tych samych błędów. Niektórzy nie chcą umierać samotnie i szukają chętnych do zawarcia paktu samobójczego. W sieci zawiązywane są „śmiertelne umowy”.
Napisałem książkę „Namowa lub pomoc w samobójstwie. Aspekty kryminalistyczne i kryminologiczne” i na jej potrzeby badałem również, co samobójcy mogą tak naprawdę znaleźć w Internecie. Przeraziłem się. Są specjalne zamknięte grupy społecznościowe, fora dyskusyjne, czaty dla osób, które chcą odebrać sobie życie lub którym się nie udało. Dostać się do nich – nie jest łatwo, podobnie jak w filmie „Sala samobójców”. Ludzie wspólnie planują odebranie sobie życia. Nie ma w nich przeważnie żadnego moderatora, więc brak jest kontroli nad tym, co się tam znajdzie. W niektórych grupach występuje nawet szczegółowa analiza konkretnych metod odebrania sobie życia, ze wskazaniem prawdopodobieństwa „sukcesu”, czyli śmierci, możliwego do odczucia stopnia bólu, czy też samego czasu trwania procesu umierania. Wiele z takich miejsc w sieci jest w miarę szybko likwidowanych, ale zaraz pojawiają się nowe strony, gdzie można uzyskać „pomoc” i znaleźć towarzysza do wspólnego odebrania sobie życia.

Czy myśli samobójcze u dzieci i młodzieży to normalna rzecz wiążąca się z dojrzewaniem?

Dojrzewanie to okres, w którym wszystko się zmienia w naszym życiu. Zmienia się nasze ciało i psychika. To etap kształtowania osobowości. Może pojawić się zaniepokojenie tymi zmianami. Nie da się ukryć, że właśnie ten okres sprzyja samobójstwom. I jeżeli pojawią się w nim myśli samobójcze, to oznacza, że jednak coś nie funkcjonuje prawidłowo. Dzieci muszą czuć, że komuś na nich zależy. Dla młodego człowieka istnieją tak naprawdę trzy grupy, które mają na niego największy wpływ. Jest to rodzina, szkoła i „znajomi z podwórka”. Jeżeli w każdej z tych grup są zaburzone relacje, to w przypadku pojawienia się myśli samobójczych może istnieć duże prawdopodobieństwo podjęcia się próby odebrania sobie życia. W domu rodzice się kłócą, czego dziecko jest świadkiem – może myśleć, że to ono jest temu winne, w szkole ma problemy w nauce, w dodatku rówieśnicy się z niego naśmiewają, a dzieci z osiedla – nie chcą się z nim kolegować. Dlatego ważne jest, aby młodzi ludzie mieli choć jedno czyste „środowisko” zapewniające wsparcie w tym trudnym dla nich okresie.

Moje dziecko mówi „chcę się zabić” . Jak rodzic powinien zareagować?

Wysłanie tak jasnego komunikatu raczej rzadko się spotyka. Jednak trzeba wiedzieć, że przeważnie 4 na 5 dzieci daje sygnały, że coś jest nie tak. I nie jest to „mamo, tato, chcę się zabić”. Rodzice nie powinni lekceważyć symptomów ostrzegawczych, które mogą przyjąć wiele postaci. Oprócz np. obniżenia nastroju, pogorszenia wyników w nauce, izolowania się od otoczenia itd. mogą to być na pozór niewinne słowa wypowiadane przez dzieci, które często bywają bagatelizowane: „lepiej, gdyby mnie nie było”, „jestem nikomu niepotrzebny”, „jestem beznadziejny”, „jestem dla innych problemem”, „chciałbym zniknąć”. Jeżeli rodzica zaniepokoi zachowanie swojego dziecka to powinien z nim porozmawiać. Jeżeli jednak dorosły sam nie wie, jak zacząć rozmowę lub po prostu boi się, niech skorzysta z porady specjalisty. Niestety wciąż panuje mit, że pójście do np. psychiatry to wstyd. Wstydem jest jednak nieszukanie pomocy dla swojego dziecka.

Czy po zachowaniu w szkole można stwierdzić, że jakiś uczeń jest zagrożony samobójstwem? Jak powinien reagować nauczyciel, który zauważy takie symptomy?

Oczywiście, w wielu przypadkach obserwując zachowanie dziecka, nauczyciel może zauważyć, że coś jest nie tak. Tylko musi wiedzieć, na co ma zwracać uwagę. Bardzo często sygnały ostrzegawcze, jakie wysyłają dzieci, mogą być niesłusznie przypisywane wiekowi dojrzewania i okresowi tzw. młodzieńczego buntu. Nauczyciela powinno zaniepokoić, że np. dobry uczeń nagle ma trudności w nauce, nie może się skupić, jest rozdrażniony, często zmienia nastrój, izoluje się od rówieśników, czy zaczyna brać używki. Przede wszystkim nauczyciel powinien porozmawiać z takim uczniem – co zapewne nie będzie łatwe, zarówno dla niego, jak i samego ucznia oraz niezwłocznie powiadomić dyrektora placówki i opiekunów dziecka. Konieczne jest zwiększenie świadomości nauczycieli na temat samobójstw wśród uczniów, aby mogli zapobiegać takim tragediom. Z moich obserwacji wynika, że coraz więcej nauczycieli chce poszerzać swoją wiedzę w tym zakresie – i to cieszy.

Co Pana zdaniem można byłoby zrobić w Polsce, żeby mniej dzieciaków próbowało się zabić?

Wydaje mi się, że problem jest w tym, że nie rozmawiamy ze swoimi dziećmi. Brzmi, jak banał, ale edukację na temat samobójstw należy zacząć od rodziców. Dalej – szkoły. To może się przełożyć na zmniejszenie liczby samobójstw młodych ludzi. Dzieci potrzebują zainteresowania, rozmowy, wysłuchania. Bywa, że mają one poczucie, iż są dla rodziców ciężarem. Nie nadążają za wymaganiami, jakie są im stawiane np. w edukacji. Rodzice też nie zdają sobie sprawy, jak niektóre powtarzane przez nich często słowa lub gesty mogą być przez ich dzieci interpretowane. Każdy negatywnie oceniający dziecko komunikat może wzmacniać w nim poczucie beznadziejności i prowadzić do depresji, a ta z kolei jest w naszym kraju wciąż niedostrzegana lub nawet wyśmiewana, co rodzi kolejne problemy.
Bardzo popieram kampanię zobaczZNIKAM, w której zwraca się uwagę właśnie na samobójstwa dzieci i młodzieży. Tylko wciąż jest to kropla w morzu potrzeb. Samobójczych zgonów mamy w Polsce dwa razy więcej niż zgonów w wyniku wypadków drogowych. O ilu kampaniach zwracających uwagę na ostrożność na drogach słyszeliśmy? Prędkość zabija, uważaj na pieszych, zapnij pasy, nie jedź na kacu, stop wariatom drogowym, piłeś – nie jedź. Nie mówię, że to źle. A o kampaniach dotyczących samobójstw? Odebranie sobie życia to wciąż temat tabu. Zawodzi też profilaktyka. Dlaczego praktycznie nic się nie robi, żeby to zmienić? Konieczne jest zwiększenie edukacji w tym zakresie u rodziców i nauczycieli. Naprawdę, nie bójmy się rozmawiać o samobójstwie.

 

Komentarze

Komentarze